Gdzie podziały się towary z czasów PRL-u?

W tym roku, w czerwcu, minęły dwadzieścia trzy lata, odkąd skończył się w Polsce komunizm, a razem z nim PRL. Niespełna ćwierć wieku, to niewiele, a jednak po PRL-u nie ma już praktycznie śladu. W toku tych zmian, z półek sklepowych znikła większość ówcześnie produkowanych i popularnych towarów.                                                                            ‚

Z półek sklepowych znikło niestety wiele wartościowych polskich marek. Polacy, obrzydzeni komunizmem i zmęczeni wszystkim, co się z nim kojarzy, bez wahania zgodzili się, by batonik MilkyWay zajął miejsce nadziewanego Jacka, a proszek Vizir wyparł z rynku świetną i intensywnie reklamowaną Pollenę 2000 („Ojciec! Prać?”). Wiele polskich produktów walczyło przez lata, by utrzymać się na rynku, w czym m.in. starał się pomóc plebiscyt „Teraz Polska”.

Każdy w głębi duszy przyzna, że w PRL-u były i rzeczy dobre. To oczywiste, bo przecież Polskę – tak samo, jak dziś – tworzyli nie tylko politycy, ale i zwykli ludzie, którzy robili czy produkowali coś dla innych zwykłych ludzi. Było by grzechem ignorować to, że – tak, jak dzisiaj my – pracowali, śmiali się i kochali, i własnymi osobowościami tworzyli ten kraj tak, jak my dziś go tworzymy.

Jest jednak w sklepach kilka produktów, które przetrwały od czasów PRL-u w niezmienionej, lub prawie niezmienionej formie. Nie zdezaktualizował ich upływający czas, ani nie rozjechał ich walec gwałtownie wprowadzonej demokracji. Oczywiście znikanie towarów z półek i wchodzenie na ich miejsce nowych, jest w handlu zjawiskiem normalnym. Pewne produkty jednak okazały się na tyle dobre, że przetrwały zarówno upadek komunizmu, jak i napływ konkurencyjnych marek zachodnich.

Przyjrzymy się dzisiaj kilku takim produktom (jest ich na naszym rynku więcej, niż potrafi zmieścić ten artykuł). Zasada jest prosta – będziemy omawiać te artykuły codziennego użytku, które do dziś produkowane są w niemal niezmienionej formie, pod tą samą marką i logotypem, oraz – jeśli się udało – wciąż przez tego samego producenta.

miesiecznik Detektyw (207 tys egzemplarzy, 3,40 zł, niezmieniony od 1987 r))Czasopismo Detektyw, to absolutny hit tego przeglądu. Wydawany w niezmienionej formie od 1987 roku. Wciąż na takim samym papierze, w tej samej kolorystyce, jak zawsze z zagadką detektywistyczną na ostatniej stronie.

ObrazekSzare mydło o wdzięcznej nazwie Biały Jeleń, jest produkowane pod banderą Polleny od 1982 roku, choć historia jego wytwarzania sięga początków XX wieku. Najbardziej ekologiczne z mydeł, jest jednocześnie najbezpieczniejsze dla skóry, zwłaszcza delikatnej. Dostępne do dziś w wielu sklepach, wciąż z wytłoczoną na ściance nazwą. Dziś Biały Jeleń to nie tylko mydło, lecz cała gama produktów, przeznaczonych dla skóry wrażliwej.

inka

Kawa zbożowa Inka. Zbożowa, bo produkowana z prażonego żyta. Kto jej nie pił w PRL-u? Od  początku swego istnienia, tj. od 1971 roku produkowana w Skawinie pod Krakowem. Choć producent Inki z biegiem lat się zmienił, pozostał ten sam, legendarny już smak.

Wiele lat temu, do ataków śmiechu doprowadzał Polaków prosty, aczkolwiek celny dowcip-zagadka:
–         Co to jest? Wisi na suficie i się odgraża?
–         Żarówka marki OSRAM

zarowka wolframowaŻarówki OSRAM produkowane były w Polsce od 1923 roku w Pabianicach, na wyłącznej licencji, przekazanej polskim inżynierom przez niemiecką firmę Osram GmbH. Mimo perturbacji spowodowanych przez II Wojnę Światową i późniejszych metamorfoz producenta, słynna żarówka produkowana jest w Polsce po dziś dzień.

Paprykarz Szczeciński, zwany żartobliwie „największym polskim oszustwem”, bo po pierwsze, czerwoną barwę zawdzięcza paprykarz_szczecinskikoncentratowi pomidorowemu, a nie papryce. Po drugie, produkowany był przez lata na Podkarpaciu. Obecnie produkowany jest przez wielu producentów, w różnych wariantach smakowych, co jest możliwe dlatego, że jego nazwa nigdy nie została przez twórców zastrzeżona. Jednak pierwotny Paprykarz Szczeciński stworzony został właśnie w Szczecinie, na bazie afrykańskiej potrawy, której przepis przywieźli do miasta polscy marynarze. Znany polski przysmak w 2010 roku uzyskał status produktu tradycyjnego.

woda po goleniu Brutal - MiraculumBrutal – woda po goleniu. W sprzedaży od kilkudziesięciu lat. Nazwa kosmetyku pojawiła się już w 1974 roku, w nadawanej przez TVP audycji Janosikowe spotkanie z Balladą, ze słynnym Zbójem Madejem w jednej z głównych ról. Na antenie padło wtedy zdanie „Kosmetyki Miraculum niezastąpione w każdej sytuacji”. Miraculum istnieje do dziś i produkuje nie tylko Brutala, ale też serię WARS i Panią Walewską. Ludwik

Płyn do naczyń Ludwik. Nieznacznie zmieniło się opakowanie. Ewoluowało zgodnie z trendami designu i wymogami ekologii. Jednak logo i jakość takie samo od dziesięcioleci. I wciąż w plastikowej butelce. W latach 90-tych XX w. Poważnym konkurentem na rynku był dla Ludwika płyn Sunlight (wym: zunliht), który w telewizyjnych spotach reklamowała młoda dziewczyna, oznajmiając, że „właśnie rozstała się z Ludwikiem” a jej nowym przyjacielem został „wydajny, delikatny i zagęszczony Sunlicht”. Na nic zdała się niemieckiemu producentowi ta kąśliwa reklama – Sunlight po kilku latach zniknął z półek. Ludwik wciąż się sprzedaje.

OSTATNIE SŁOWO

Fala kolorowych opakowań zachodnich produktów zawirowała w głowach i przegapiliśmy moment, gdy można było wymyślić Polskę od nowa. Oszołomieni tempem zmian wydzierżawiliśmy pomysł na nasz nowy, wolny kraj od obcych narodowości. Zawarliśmy franczyzę. Sprzedajemy, produkujemy, ale wszystko to, co leży na sklepowych półkach to, w najlepszym razie, co najwyżej polskie adaptacje zachodnich marek i artykułów.

Polacy tak bardzo znienawidzili PRL, że po roku 1989-tym robili wszystko, by ten okres jak najszybciej zapomnieć. Dopiero, gdy poczuliśmy, że komunizm mamy już za sobą, nauczyliśmy się spokojnie chodzić po ulicach. Choć przez lata jeszcze targały Polakami paranoiczne wręcz uprzedzenia. Jednym z przykładów takich uprzedzeń była np. próba zlikwidowania Dnia Kobiet. „To komunistyczne święto!” – krzyczeli niektórzy. Na szczęście inni zachowali odrobinę rozsądku i 8 marca, jak co roku, ruszyli szturmem na kwiaciarnie, by za pomocą zwykłego bukietu kwiatów wywołać niezwykły uśmiech na twarzach pań, dziewczyn i dziewczynek.

Kamil Kałwa

One comment

  1. Pozdrowienia z Australii gdzie ucieklem w trakcie komunizmu.

    Tadeusz. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: