Jak rozumują bogaci?

Dlaczego bogatym tak łatwo przychodzi zarabianie pieniędzy? Co sprawia, że w tym wielkim świecie, akurat oni potrafią „robić pieniądze”? Czy posiedli jakąś tajemną wiedzę, do której my nie mamy dostępu? A może mają po prostu szczęście?                                                                                                   

UWAGA: to jest długi tekst. Jeśli nie masz ochoty poznawać toku myślenia ludzi, którzy potrafią „robić pieniądze”, nie musisz tego czytać. Świat się nie zawali.

„Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa”, śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz. O pożądaniu pieniądza powstało wiele żarliwych piosenek. I niewątpliwie widok pieniędzy wywołuje silne pragnienie. „A przecież to tylko kawałek papieru z nadrukiem. Wartość, jaką mu nadajemy, to wartość czysto psychologiczna, umowna” – zauważył Wojciech Cejrowski w jednym z odcinków programu Boso Przez Świat. Z fizycznego punktu widzenia miał rację – trzymał w ręku pofarbowany papierek. Kto jednak będzie o pieniądzu myślał wyłącznie w ten sposób, nigdy się nie dorobi. Nie rozumiejąc, że ów papierek otwiera drogę do bardziej satysfakcjonującego życia, nigdy nie będzie w sobie czuł realnej potrzeby zdobycia go.

Panuje przekonanie, że pieniądz to „zło”, a chęć powiększania majątku traktowana jest tu jako pazerność. Pieniądz to dla wielu przyczyna nieszczęść. Czy na pewno? Bogaci uważają, że to nie pieniądz, lecz jego brak, jest źródłem nieszczęść, patologii i niespełnionych marzeń.

A ludowe przysłowia typu „Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości” jedynie bagatelizują znaczenie pieniądza, a powtarzane z pokolenia na pokolenie, działają jak afirmacje, po cichu zabijając w ludziach motywację do zarabiania. Większość ludzi na co dzień niemal wcale się nie motywuje. Wypowiadają jedynie życzenia „Ech, gdybym był bogaty…”, niczym Tewie, bohater Skrzypka Na Dachu. Prawdziwy biznesmen nie mówi „Ech, gdybym był”, lecz wyznacza sobie cele i do nich dąży, odrzucając po drodze wszystko, co okazuje się nieopłacalne i zagraża realizacji tych celów.

Jak robić pieniądze?
Do polubienia pieniędzy nie zachęcają też wszelkie przysłowia i ludowe prawdy. Wokół nas aż roi się od porad w stylu „pieniądze szczęścia nie dają”. Ba! Wielu ludzi z uporem maniaka powtarza, że pieniądze są źródłem wszelkiego zła. To właśnie taki pogląd powoduje, że ludzie nie są w stanie poczuć do nich właściwego respektu, a co za tym idzie, nie czują prawdziwej potrzeby ich zdobywania.

Jeśli coś lubisz, dążysz do tego w sposób naturalny, automatyczny i praktycznie nigdy nie tracisz zapału.

„Tymczasem bogaci wiedzą, że pieniądze same w sobie nie dają szczęścia, ale wiedzą również, że dzięki nim życie staje się prostsze i przyjemniejsze” stwierdza Steven Siebold w swojej książce „Jak myślą bogaci”.

Na temat bogaczy krąży wiele mitów, które ludziom przeciętnym i biednym pozwalają czuć się bezpiecznie w swojej „biedzie”. Są to przekonania typu „oni są bogaci, bo mają szczęście”, albo „mają pieniądze, bo pewnie nakradli” (są tacy, co zbili majątek na oszustwach, ale nie o nich mówimy). To, co łączy takie przekonania, to specyficzne „usprawiedliwienia”, mówiące, że najwidoczniej istnieje jakaś tajemnicza siła, która jednych czyni bogatymi, a innych biednymi i nie mamy na tę siłę żadnego wpływu.

Jaka jest prawda o ludziach bogatych? Po pierwsze, nie uśmiechają się pobłażliwie, gdy sprzedawczyni pyta „Mogę być winna grosika?”. Nie z powodu sknerstwa. Po prostu nie mają w zwyczaju pobłażania drobnym niezgodnościom. U prawdziwego biznesmena wszystko się musi zgadzać. Przy pobłażliwej postawie i rozrzutności, łatwo jest zagapić się i tu machnąć ręką na grosik, tam na pięć złotych a jeszcze gdzie indziej na pięćdziesiąt. Po miesiącu takiego życia nie zauważymy nawet, jak przez palce przecieknie nam nawet kilkaset złotych. Nie wierzycie? Oto dowód.

Kto daje się skubać, fortuny nie zbije
Już wiele lat temu psychologowie zbadali, że człowiek  zamierzający wydać jakąś większą kwotę, przestaje „zauważać” wartość nieco mniejszych pieniędzy, mimo, iż na co dzień przecież ją zna. Podchwycili to specjaliści od handlu i opracowali metodę sprzedaży za pomocą „drogich dodatków”. Na czym ona polega? Otóż, gdy np. kupujemy telewizor za 1600 złotych, często jest on celowo pozbawiony drobnych dodatków takich jak kabel do połączenia z odtwarzaczem DVD za 50 zł (który w zwykłym sklepie kosztuje ok.20 zł) czy płyn do czyszczenia powierzchni ekranu za 25 zł (7 zł w dowolnym sklepie komputerowym).

Zawodowi negocjatorzy nazywają tę metodę „skubaniem”, czyli zarabianiem tam, gdzie klient nie skupia swojej uwagi. Bo przecież klient skupiony jest na tamtej dużej sumie, jaką za chwile wyda na telewizor. Bogaci znają te metody, czytają książki o marketingu, bo nie chcą dać się na nie nabrać. Uważają nawet na drobne kwoty. A biedni ludzie są skubani na każdym kroku, bo uważają, że to wstyd upomnieć się o 10 groszy.

Specjaliści od marketingu już od dawna współpracują z psychologami. Wiedzą co sprawi, że zwykłemu klientowi będzie „głupio” a co sprawi, że klient zachowa się zgodnie z zasadami konformizmu. W dzisiejszych czasach otoczeni jesteśmy zewsząd reklamami, promocjami i trickami socjotechnicznymi, z istnienia których często nie zdajemy sobie sprawy (jak słynny trick z „przeceną” towaru, polegający na tym, że obok ceny normalnej nadrukowuje się wyższą lecz przekreśloną na czerwono z dopisanym obok słowem „promocja”). jak stwierdził kiedyś Napoleon Bonaparte, wojny wygrywa ten, kto jest dobrze przygotowany. Kto więc chce być bogaty, najpierw musi nauczyć się nie wydawać pieniędzy tam, gdzie się przepłaca.

Łatwo przyszło, łatwo poszło
– Nie chodzę do kasyna, nie gram w totolotka ani w pokera z „przyjaciółmi” – opowiada pewien, dobrze prosperujący biznesmen z New Jersey – ciężko pracowałem na każdego dolara. Te pieniądze mają dla mnie wartość równą pracy, jaką włożyłem w ich zdobycie. Pozbywanie się ich wyłącznie drogą losowania jest dla mnie irracjonalne.

Hazardziści, starający się za wszelką cenę „wygrać” pieniądze, nie znają takiego rozumowania. Wciąż opowiadają, czego to nie kupią i nie dokonają, gdy zdobędą już wygraną, ale tak naprawdę żyją tylko w złudzeniu. Bo czy hazardzista będzie umiał docenić fortunę, skoro nie potrafi poszanować nawet dwudziestu złotych? Łatwo rozdaje się tylko te pieniądze, które „spadły z nieba”. Hazardzista z reguły przegrywa czyjeś pieniądze (żony lub kradzione), bo sam nie potrafi ich zarobić. Jedyne, co potrafi to marzyć i uciekać w te marzenia przed rzeczywistością.

130910 lottoŚwietnym przykładem talentu do utraty pieniędzy, jest zachowanie ludzi, którzy wygrali na loterii. Logika nasuwa wniosek, że łatwe pieniądze łatwo się wydaje. Niestety potwierdza to samo życie. W prasie i internecie aż roi się o opowieści o ludziach, którzy wygrali miliony w totka a po kilku latach nie dość że zostali bez pieniędzy, za to z długami. Jak to możliwe? Przecież każdy z nas przekonany jest, że wygrana w totka zapewni mu byt do końca życia i wreszcie będzie mógł powiedzieć swojemu szefowi słynne „teraz to mi to lotto”. Zapewniła by, gdybyśmy umieli nad sobą panować i pilnowali kasy, która właśnie „nam wpadła”.

Oto historia Pana Kazimierza N., który wygrał w lotto 8 000 000 zł. Piękna liczba, prawda? Aż wirują w oczach te zera. Zawirowały zarówno Panu Kazimierzowi, jak i jego żonie i córce. Zaraz po ogłoszeniu wygranej, nie potrafili się powstrzymać i ogłosili wszem i wobec wspaniałą nowinę. Sądzili, że cała okolica będzie się cieszyć razem z nimi. Tymczasem całą okolica przyszła do państwa N. po „drobne pożyczki”. Ten chciał tysiąc złotych, tamten dwa. Gdy próbowali odmawiać, znajomi odchodzili obrażeni (psychologia nazywa takie zachowanie „szantażem emocjonalnym”). Państwo N. czuli dziwny nacisk, wywołany niepokojem, że obrazi się na nich cała okolica, więc pożyczali.

Oczywiście zjawiła się też jakaś daleka rodzina (która wcześniej nigdy nie utrzymywała kontaktu), z prośba o pożyczkę trzydziestu tysięcy „na rozkręcenie interesu”. Potem prosili jeszcze o dwadzieścia. Zapewniali Państwu N. udział w przyszłych zyskach. Po otrzymaniu pieniędzy nigdy więcej się już nie odezwali. Podobnie, jak wszyscy znajomi, którzy proszenie przez Państwa N. O zwrot pożyczonych kwot, odpowiadali „Nie mam. Z czego mam wam oddać?”. Ich córka natomiast, dotąd niezbyt lubiana z powodu swojej biedy, kupowała „nowym” szkolnym koleżankom kolejne ciuchy, które one zakładały raz, może dwa po czym chowały do szafy i domagały się kolejnych prezentów. Gdy skończyły się prezenty, skończyły się też i koleżanki.

Gdy Państwo N. zorientowali się, że wspomniana wyżej rodzina ucichła i nigdy nie zobaczą ani rzekomych zysków z interesu, ani samych pożyczonych pieniędzy, było im głupio prosić o zwrot. Można by się zdziwić, dlaczego? Przecież mają prawo upomnieć się o ich własność. Jednak zadziałała tu zwykła życiowa psychologia. Gdy zrozumieli, jak naiwnie postąpili, poczuli się sami sobie winni i to wywołało w nich wewnętrzną psychiczną blokadę, z powodu której nie potrafili upomnieć się o swoje.

Jeśli ktoś jest przy tobie z powodu pieniędzy, odejdzie, gdy pieniądze się skończą
Państwo N. zostali bez pieniędzy i bez znajomych. Gdyby odmawiali im tych pożyczek, zachowali by przynajmniej jedną z tych rzeczy – pieniądze, i mogli wyprowadzc się gdzieś, gdzie poznali by nowych, być może tym razem prawdziwych przyjaciół. Historia ta jest bardzo drastyczna, smutna. Nie jest jednak żadnym dowodem iż „pieniądze są złe”. Źli są tylko ludzie, którzy chcą nas wykorzystać. Do zguby prowadzi także brak panowania nad sobą i zgadzania się na czyjeś wygórowane prośby, w nadziei zaskarbienia sobie jego przyjaźni. Państwo N. zapomnieli, że przyjaźni się nie kupuje.

Zwycięzcy totolotka nie potrafią poczuć wagi wygranych pieniędzy, bo zdobyli je zbyt łatwo. Z pewnością nie pożyczali by komuś obcemu w ciemno tysięcy złotych, gdyby wcześniej latami ciężko na nie zapracowali. Bogaty trzy razy zastanowi się, zanim wyda każdą złotówkę jeśli ciężko na nią pracował, a nie wygrał „w ciągu dnia” na loterii. Dobry biznesmen wie, że cos co wygląda na niesamowitą okazję, może się okazać bublem lub próbą wyłudzenia, jak sytuacja z wspomnianym wyżej kablem do telewizora za 50 zł.

Oto dowód na to, że nie wolno bagatelizować drobnych kwot ani przyzwyczajać się do łatwego rozdawania pieniędzy. Sprzedawczyni chce być wam winna „5 groszy”? A jak sprzedawczyni zareagowałaby, gdybyście podeszli do kasy, pokazując batonik za 0,99 zł i powiedzieli jej, że zapłacicie za niego 0,94 zł?

Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje
Prawdziwi biznesmeni nie śpią do południa. Wstają wcześnie rano, jak każdy, by pilnować interesu. O wylegiwaniu się do 11:00 mawiają: „Gdy ty śpisz, twoi klienci idą właśnie do twojej konkurencji”. Czy to przemawia przez nich pazerność? Niekoniecznie. Raczej odpowiedzialność, za swoją firmę i pracowników, którym trzeba „zapewnić robotę”. Przypominam, że nie mówimy o kombinatorach i dorobkiewiczach, lecz o prawdziwych biznesmenach, którzy tworzą miejsca pracy i są faktycznymi organizatorami krajowego i międzynarodowego handlu oraz produkcji.

Ci naprawdę bogaci, którzy latami budują fortuny, stawiają koncerny i zatrudniają tysiące pracowników, bo biznes mają we krwi. To jest ich hobby. Lubią i potrafią robić pieniądze, tak jak muzyk grać, a piekarz piec chleb. Nie chcą pisać książek, ani łazić z plecakiem po dżungli. Oni chcą po prostu robić pieniądze. Podobno na jakimś bankiecie, jeden z  biznesmenów zaczął negocjować z innym z gości, cenę swojego (zapewne luksusowego) zegarka, bo naszła go akurat ochota na negocjacje handlowe. Lubił to. Może zrozumiesz go lepiej, jeśli przypomnisz sobie, że podczas jakiegoś przyjęcia nagle naszła ciebie ochota by wziąć gitarę i zaśpiewać coś gościom, bo po prostu lubisz śpiewać? Tak to się właśnie odbywa.

Wbrew pozorom nie powtarzają wyświechtanych formułek typu „Pieniądz leży na ulicy. Wystarczy tylko się po niego schylić”. Tak powtarzają tylko „ślepe kury” którym trafiło się ziarno i próbują zabłysnąć w chwili sukcesu. Ludzie bogaci, widząc innych bogatych, nie mówią z zawiścią „O! Dorobił się! A żeby mu się ten zakład spalił, bo czego on ma mieć lepiej niż ja?”. Oni, widząc innych bogaczy, mówią „Świetnie, że odniósł sukces! Ja też tak chcę! Nie będę od niego gorszy”. Jest różnica w treści wypowiedzi? Jest! I to jaka! Następnie zaczynają brać przykład, przyglądać się i starać zrozumieć „co on zrobił, że mu wyszło?”.

Bogaci nigdy też nie zapominają, jak to było, kiedy w domu rodzinnym brakowało „do pierwszego” a buty nosiło się po starszym bracie.

Ostatnią, rzeczą, jaka musimy sobie powiedzieć, jest to, że dobry biznesmen czy gospodarz wstaje zawsze wcześnie rano – gdy inni jeszcze śpią – aby przygotować się do rozpoczynanego dnia. Ktoś, kto śpi do południa, obudzi się w jego środku i będzie zmuszony improwizować. W dodatku lada moment nastanie wieczór i okaże się, że dzień już się kończy, podczas gdy ty dopiero co próbowałeś go rozpocząć. Nie marnuj dnia, nie marnuj swojej siły. Wstań rano i powiedz sobie: „Kurczę, oni odnieśli sukces. Ja też tak chcę!”.

CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?
Aby poznać tajemnice ludzi którzy zbili milionowe fortuny, warto zapoznac się z książką Steve’a Siebold’a „Jak myślą bogaci”

Uzupełnieniem tego artykułu jest artykuł „Papierowy przedmiot pożądania”.

.

.

.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: