Legendy miejskie, które wstrząsnęły showbiznesem

Istnieją piosenki, które na zawsze przylgnęły do Boney M., mimo, że zespół ten nie istniał, gdy powstawały. Z kolei Marylin Manson podobno grał Paula Pfeiffera w Cudownych Latach. Zjawisko legend miejskich, czyli specyficznych fake’ów, nie ominęło show-biznesu. Co sprawia, że ten typ plotek tak łatwo wchodzi w życie?

Legenda miejska (ang. urban legend), to coś więcej, niż klasyczna plotka. Plotki brzmią z reguły idiotycznie, przez co łatwo budzą w nas wątpliwości. Legendy miejskie natomiast są preparowane przez ich autorów bardzo starannie. Brzmią jednocześnie i sensacyjnie, i wiarygodnie, przez co mało komu przyjdzie do głowy, by je weryfikować. Dzięki temu rozchodzą się w epidemicznym tempie. A Internet jest idealnym środowiskiem do rozprzestrzeniania się epidemii.

Show biznes pełen jest takich legend. Powstają dla zabawy, czasami złośliwie, a czasami są zwykłym chochlikiem. Jedno jest pewne, potrafią zdrowo namieszać, a ich bohaterowie zyskują na tym, lub tracą, w zależności od tego, czy chochlik okaże się złośliwy, czy jedynie zabawny.

Kim jest Marylin Manson?
130919 josh saviano i marylin manson
Jednym z takich chochlików była powtarzana przez lata informacja, jakoby za postacią kontrowersyjnego glamrockowego muzyka Marylin Mansona stał Josh Saviano, aktor, który za młodu odgrywał rolę sympatycznego ciamajdy Paula Pfeiffera w serialu Cudowne Lata. Legenda ta była trudna do zweryfikowania z dwóch powodów. Po pierwsze, w czasach, gdy się pojawiła, Internet nie był jeszcze powszechny i ciężko było „od ręki” dowiedzieć się, jak ma na nazwisko. Po drugie, w początkach swojej kariery Brian H. Warner, bo tak naprawdę nazywa się Marylin Manson, na tyle skutecznie kreował swój wizerunek sceniczny, że ciężko było dotrzeć do informacji, kim on właściwie jest.

Aby się tego dowiedzieć, trzeba było udać się do biblioteki i przejrzeć czasopisma branżowe. A tego nikomu się nie chciało robić. Fenomen Mansona jako Paula Pfeiffera wynikł być może z tego, iż między Joshem Saviano a Brianem H. Warnerem istnieje pewne podobieństwo wyrazu twarzy. Jednak bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest próba poprawienia wizerunku ciamajdowatego Paula Pfeiffera, poprzez zasugerowanie, że wyrósł na twardego i kontrowersyjnego artystę. Tymczasem Johs Saviano robi w Nowym Jorku karierę prawnika i ani mu w głowie odrywać kozom łby na scenie (co jest kolejną, dotyczącą Mansona, legendą miejską).

Wszystkie przeboje prowadzą do Boney M.
Los podobny do legend miejskich, spotkał kilka znanych przebojów, które zostały komuś, z jakiegoś powodu przypisane i tak już zostało. Czasem przyczyną było charakterystyczne brzmienie piosenki, łudząco przypominające styl jakiegoś zespołu. Na liście rekordzistów jest Boney M. Którym wielokrotnie przypisywano przeboje innych wykonawców. Sam wiele razy słyszałem na prywatkach słowa „Puść coś z Boney M, najlepiej Sun of Jamaica”. Serwis Wrzuta.pl zasypany jest kopiami tej piosenki, podpisanymi jako Boney M. Tymczasem „Sun of Jamaica” wykonywana jest (do dziś) przez Goombay Dance band. Tu częsta pomyłka wynika najprawdopodobniej z faktu, iż muzycy tej grupy idealnie podrobili charakterystyczne brzmienie Boney M.

Kolejnym przebojem nagminnie przypisywanym Boney M jest Malaika, Piosenka opowiada o chłopcu zakochanym w pięknej dziewczynie imieniem Malaika, który jest zbyt ubogi, by pojąc ją za żonę. Została napisana w języku Suahili i w nim najczęściej była wykonywana, gdyż anglojęzyczne tłumaczenie tekstu zupełnie nie pasowało do rytmu melodii. Jednak Boney M nagrał Malaikę dopiero w roku 1981, do swojego piątego albumu Boonoonoonoos. To o trzy lata później, niż Saragossa Band, który tę pisenke wykonywał już w 1978r. Jeszcze wcześniej, w 1965 roku, Malaikę nagrała Miriam Makeba. Natomiast, jako pierwszy, wydał ją na płycie winylowej, około roku 1960-tego, kenijski artysta Doctor Fadhili Williams z zespołem Jambo Boys (na okładce płyty widniała nazwa Malaika Boys). Jemu też przypisuje się autorstwo przeboju, choć zachodzą podejrzenia, że piosenka może pochodzić z kenijskiego folkloru.

I teraz specjalnie dla państwa Fadhili Williams z zespołem Jambo Boys i Malaika.

Innym przebojem, który oderwano od prawdziwych autorów i wielokrotnie przypisywano komu innemu jest „Only You”. Ten przebój grupy Yazoo przez wielu ludzi mylnie przypisywany jest grupie Eurythmics, prawdopodobnie z powodu syntezatorowych brzmień, jakich użył w tym utworze muzyk duetu Vince Clark, a z których na co dzień korzystała grupa Eurythmics. Vince’owi nie należy mieć tego za złe, ponieważ jest on prekursorem elektro-popu. Może poszczycic się m.in. takimi sukcesami, jak założenie grupy Depeche Mode oraz wieloletnia twórczość w mało znanym w Polsce, za to bardzo popularnym na świecie Erasure.

Co łączy Rebecę Black i Boba Dylana?
Nic. Ale gdy światło dzienne ujrzał jej, bardzo negatywnie przyjęty przez światową publiczność, utwór pt. Friday, ktoś zrobił sobie żart i nagrał na gitarze akustycznej „dylanowską” wersję tej piosenki, nieźle przy tym markując głos Boba Dylana. Nagranie pojawiło się w serwisie Youtube w 2011 roku i żeby tego było mało, opatrzone zostało zdjęciem płyty winylowej z wiarygodnie wyglądającą etykietą z napisem „Bob Dylan – Friday”.

Śpiewana przez niedoświadczoną amerykankę Rebeccę, piosenka Friday, z powodu infantylnego tekstu autorstwa producentów Clarence’a Jey’a i Patrice Wilson, została w internecie dosłownie obrzucona błotem, a jej wykonawczyni przez długi czas zmagała się z bardzo wulgarnymi i agresywnymi komentarzami na jej temat. Sama piosenka doczekała się też wielu prześmiewczych parodii.

Na pomoc dziewczynie wyszła amerykańska wokalistka, Kate Perry, która zaprosiła dziewczynę do nagrania nieco autoironicznego teledysku do utworu Last Friday Night, w którym Rebecca zaśpiewała też swoją kwestię, udowadniając przy tym, że wcale nie jest taka beznadziejna i ma poczucie humoru. Zadziałało. Świat spojrzał na młodziutką artystkę łaskawszym okiem.

Można domniemywać, że autor „dylanowskiej” wersji piosenki Friday, również chciał pomóc Rebecce, bo zaraz po jej publikacji, w Internecie zawrzało. Pojawiły się tysiące wpisów zdezorientowanych internatów, które brzmiały mniej więcej tak: „A więc to Dylan napisał tę piosenkę? Nie wiedziałem”. Wielu dotychczasowych tzw. hejterów, zamilkło. Choc znaleźli się tacy, którzy pisali, iż stracili swój szacunek do Dylana, „skoro pisze takie szmiry”. Jak widzimy, legendy miejskie potrafią mieć dużą siłę rażenia.

 

Maurice Jarre na łożu śmierci
Do historii, tym razem dziennikarstwa muzycznego, przeszedł głośny skandal związany ze śmiercią Maurice’a Jarre’a, słynnego kompozytora, ojca Jeane M. Jarre’a. Gdy zmarł, wszystkie media na świecie – również te „poważne” – cytowały słowa, które artysta rzekomo wypowiedział na kilka dni przed śmiercią. Miały one brzmieć: „Gdy będę umierał, w mej głowie zabrzmi ostatni walc, który tylko ja usłyszę”. Wszyscy chętnie te słowa cytowali, bo dla dziennikarzy jest to tzw. mocny cytat, czyli gratka, która czyni tekst prasowy ciekawym.

Okazało się natomiast, że autorem tych słów nie jest wcale zmarły kompozytor, lecz Shane Fitzgerald, student z Dublina, który widząc na jednym z portali świeżą wiadomość o zgonie Maurce’a Jarre’a, szybko załogował się do Wikipedii i dla żartu umieścił je pod nazwiskiem kompozytora. Dziennikarze całego świata żywcem przepisali je z wikipedii, nie weryfikując ich prawdziwości.

Sama Wikipedia broniła się potem, twierdząc, że wszelkie trafiające do niej informacje, są weryfikowane przez społeczność tworzącą ten serwis, a błędne lub nieprawdziwe informacje są usuwane. Zorganizowano też mały eksperyment, nad którym czuwała redakcja popularnonaukowego programu telewizyjnego Galileo, niemieckiej produkcji. Na próbę wprowadzono fałszywe dane do kilku artykułów na Wikipedii. Zostały skorygowane przez jej moderatorów po około trzech dniach. A zatem nawet w przypadku tak dobrze zorganizowanych serwisów, jak Wikipedia, mija pewien czas, zanim fałszywa informacja zostanie skorygowania i zdementowania. Plotka zdąży w tym czasie zrobić swoje.

Obecnie po tym incydencie nie ma w sieci prawie śladu. My jednak jesteśmy w posiadaniu relacji polskiej dziennikarki Anity Gargas, która śledziła tamto wydarzenie. Sama wikipedia również opisała tę sytuację pod linkiem http://en.wikipedia.org/wiki/Reliability_of_Wikipedia

Ostatnie słowo
Do dziś na internetowych forach można trafić na dyskusje rozpoczęte pytaniem „Czy to na prawde Dylan napisał Friday?”. Jak widać, plotka czy legenda miejska, to poważne narzędzia manipulacji czy też dezorientacji. W show biznesie co prawda jej działanie ogranicza się raczej do zabawnych historii, z których wszyscy się potem śmieją. Choć dziwny wydaje się fakt, że tak niewielu internautów próbuje podobne informacje weryfikować. Przecież wydaje się, że każdy chciałby dotrzeć do informacji demaskujących sensacje. W przypadku piosenki Friday wystarczyło po prostu przejrzeć w Googlach skany okładek płyt Dylana, by przekonać się, że na odwrocie żadnej z nich nie ma takiego tytułu.

Nie mniej jednak, w życiu codziennym, legendy miejskie wielokrotnie był przyczyną nieporozumień, a w niektórych przypadkach nawet społecznej paniki. Często przyczyniają się też doodwrotnego zjawiska – braku wiary w sensacyjne, ale prawdziwe doniesienia, jak np. te o śmierci Michaela Jacksona, które początkowo traktowano jako fake.

Na siłę ich rażenia ma wpływ przede wszystkim fakt, że ludzie nie sprawdzają informacji, które otrzymują. To ciekawe, że gdyby podszedł do nas ktoś obcy i opowiedział nam coś zaskakującego, poszlibyśmy z tą informacją do kogoś, komu ufamy, aby spytać, czy coś wie na ten temat. Internetowe doniesienia sprawdzamy natomiast bardzo rzadko, mimo iż dobrze wiemy, że co jak co, ale właśnie internet jest miejscem, gdzie można bezkarnie pisać wszystko.

Wkrótce na łamach Magazynu Polskiego pojawią się kolejne, mniej lub bardziej śmieszne doniesienia dotyczące tego zjawiska.

.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: